• Wpisów:2
  • Średnio co: 1 rok
  • Ostatni wpis:5 lata temu, 16:55
  • Licznik odwiedzin:988 / 1855 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Obudź się ! Och, proszę, obudź się ! Ale ona się już nie obudzi.. Leżała tam i krwawiła. Mógł tylko stać i patrzeć jak jego słońce.. Jego najjaśniejsze i najcudowniejsze słońce odchodzi. Och , gdyby tylko mógł cofnąć czas ! Ale to niemożliwe.. W jednej chwili uświadomił sobie , że nic dwa razy się nie zdarza. Już nigdy nie zobaczy jak na jej twarzy pojawia się uśmiech wywołany jego widokiem i błyszczą jej ciepłe oczy. Już nigdy nie usłyszy jej cudownego głosu, jej śmiechu, który tak rozświetlał jej anielską twarz.. Nigdy do niego nie powie 'kocham Cię' , nigdy nie dotknie jego ciała. Już nigdy nie poczuje jej zapachu , smaku jej ust , które tak bardzo kochały dotykać jego.. Nigdy nie przeprowadzą tych rozmów o niczym, które tak bardzo kochał.. Już nigdy nie poczuje ciepła jej cudownego ciała i nigdy się obok niej nie obudzi. A tyle miał jej jeszcze do powiedzenia.. Tyle planów, marzeń, o których nie zdążył jej opowiedzieć.. Bez niej już nic nie będzie takie samo. Już nigdy dawane przez nią szczęście nie wzniesie go ponad niebo.. Bo ona odeszła. Odeszła i nigdy nie wróci. Drżąc z rozpaczy uklęknął , aby pocałować jej usta.. Jej zakrwawione ciało było nadal tak ciepłe.. `Może żyje` , pomyślał.. Po raz ostatni dotknął jej serca , które już nigdy miało nie zabić.
 

 
Leżę w wannie. Lodowata już woda pochłania moje znurzone życiem ciało. Jesteśmy tu dwie - ona i ja. Jej stalowe krawędzie przesuwają się we wnętrzu mojej dłoni. Jeszcze tylko chwila. Jeden moment, w którym moje płuca napełni przepełnione arszenikiem powietrze. Być może ostatni już raz.. Rozpaczliwie się nim zaciągam. Chłonę je jak Jego zapach. Jego cudowny zapach. Potrzebuję Go.. Ale Jego już nie ma. Wraz z Jego odejściem zniknęła cała radość i sens życia. Jakież ono jest ? Lepiej żeby nie było go wcale. Trah. Krawędź mojej towarzyszki rozcina moją żyłę. Krew tryska i barwi wodę na czerwono. Rozciętym miejscem dotykam ust. Metaliczny smak krwi niczym ostrze wbija się w moje kubki smakowe. Wraz z bólem tańczą we mnie. Spod opuchniętych wielogodzinnym płaczem powiek wypływają ostatnie łzy. Odnaleźć siłę.. I robię to znów. Ledwo podnoszę rękę , w której ją trzymam. Jej ostrza ponownie otwierają ranę. Razem z krwią wypływa z niej życie. Tony cierpienia opuszczają mnie wraz z ostatnimi tchnieniami. Moje nagie, umazane krwią ciało osuwa się w czerwonej już wodzie. Znajduję jeszcze siłę aby wymówić Jego imię. Wypływa z moich ust zdecydowanie wolniej niż krew z ran. Umieram. ten świat też umiera, ale beze mnie. Naga, zakrwawiona i umęczona odchodzę z niego. Już Go widzę.. Czuję Jego zapach smak.. Czy to już ? Kochanie.. Tak bardzo Cię kocham !
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›